Informacja o działalności DKK w Uchaniach.



     Inauguracyjne spotkanie miało miejsce 8 marca 2007 r. Uczestniczyły w nim oprócz bibliotekarki Zofii Klocek trzy panie – Danuta Domadaj, Henryka Niezgoda i Maria Stefaniak ( średnia wieku ok. 50 lat).
    Podczas tego spotkania, które wyprzedziło oficjalne rozpoczęcie działalności klubów na naszym terenie omówiłyśmy ideę zakładania i funkcjonowania klubów oraz sprawy organizacyjne. Wybrałyśmy moderatora (p. Stefaniak) oraz zastanowiłyśmy się jakich autorów i jakie tytuły chciałybyśmy czytać. Na początek wybrałyśmy „Paw królowej” Masłowskiej. W naszej bibliotece posiadamy jeden egzemplarz, drugi udostępniła nam ze swoich zbiorów PBP w Hrubieszowie.
    Kolejne spotkanie odbyło się 19 kwietnia 2007 r. Jedna z uczestniczek przeczytała w całości „zadaną lekturę”, pozostałe niestety nie przebrnęły do końca, gdyż jak twierdziły nie były w stanie. Język i sposób interpretacji był zbyt nowatorski, chociaż obraz rzeczywistości ukazany w książce - co zgodnie stwierdziły - jest prawdziwy.
    Klub zawiesił na jakiś czas spotkania, gdyż jedna z pań wyjechała za granicę , inna zamierzała wyjechać na kilka miesięcy. Ponownie spotkałyśmy się 28 września b.r., nie miałyśmy przygotowanej konkretnej książki do omówienia. Z dostarczonych do Biblioteki Powiatowej (nareszcie) oferty wybrałyśmy „Traktat o łuskaniu fasoli” Myśliwskiego. Do klubu przyjęliśmy jeszcze jedną uczestniczkę – Agnieszkę Domadaj-Gontarz (wiekowo znacznie poniżej średniej).
    Spotkanie październikowe odbyło się 25. Powieść Myśliwskiego zrobiła na czytelniczkach duże wrażenie. Nie jest to literatura lekka, łatwa do czytania, wymaga przede wszystkim skupienia i zastanowienia. Bohater w formie monologu opisuje całe swoje życie. Zadaje nieznajomemu człowiekowi pytania, na które niełatwo znaleźć odpowiedź. Ciekawa książka, którą warto przeczytać.
    Na następne spotkanie postanowiłyśmy przeczytać coś „relaksującego”. Wybór padł na Szwaję i jej „Klub mało używanych dziewic”. Książka, którą klubowiczki wręcz połknęły bardzo i to bardzo się podobała (tak się złożyło, że wszystkie są w pewnym sensie „singielkami”). Autorka pokazuje „samo życie” z przymrużeniem oka i poczuciem humoru. Według niej nie warto poświęcać się robiąc coś na siłę. Świetna lektura - lek na stres. Nawiasem mówiąc w ofercie klubowej brak tego rodzaju literatury. Spotkanie z „Klubem..” miałyśmy 22 listopada.



Galeria DKK Uchanie




DKK Uchanie
4 listopada 2008 r.
Spotkanie 4

    Okazuje się, że częściej niż raz w kwartale trudno zorganizować spotkanie klubowe. Lepiej rzadziej, ale za to z większą przyjemnością. Tym bardziej, że lektura „Zapalniczki” Chmielewskiej jednogłośnie została uznana przez Klubowiczki za bardzo przyjemną. Mimo, że nie wszystkie gustują w kryminałach. Ale kryminały autorstwa Chmielewskiej są wyjątkowe. Cała akcja została podporządkowana tytułowej zapalniczce. Przedmiot ten staje się w gruncie rzeczy głównym bohaterem powieści, to jemu zostają zadedykowane działania każdej postaci. Wartka akcja, rozbrajający humor, zbrodnia, zagadka, nieoczekiwane zbiegi okoliczności, dużo komedii i świetne zakończenie – to wszystko sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Godna polecenia każdemu, kto chce się odprężyć i trochę pośmiać.


DKK Uchanie
30 września 2008 r.
Spotkanie 3

    Po dłuższej przerwie będącej skutkiem kanikuły, przeprowadzanymi remontami i pracami porządkowymi w bibliotece, a także ograniczoną ilością egzemplarzy jednego tytułu będących w dyspozycji DKK i biblioteki, co niestety bardzo wydłuża czas czytania zadanej lektury – członkinie klubu spotkały się by podzielić się wrażeniami na temat powieści „Dom nad rozlewiskiem” Małgorzaty Kalicińskiej . Odczucia czytających były różne. Dla większości historia bohaterki, która nagle znajduje się na zakręcie, traci pracę w agencji reklamowej, by ułożyć sobie od nowa życie na mazurskiej wsi, gdzie odnajduje sens i spokój życia, matkę, z którą rozstała się w dzieciństwie – jest wspaniałą, pełną ciepła i życiowej mądrości opowieścią o drodze, którą trzeba przebyć, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Natomiast jedna z pań była odmiennego zdania. Dla niej książka wydawała się tak bardzo nieprawdziwa, zachowanie, emocje bohaterów, infantylizm głównej bohaterki były nie do strawienia. A przy tym sposób pisania, żenujące słownictwo, błędy gramatyczne, bylejakość i subiektywne widzenie świata – spowodowały, że nie była w stanie przeczytać książki do końca. No cóż – co kto woli.


DKK Uchanie
9 maja 2008 r.
Spotkanie 2

    Następne spotkanie poświęcone było powieści „Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba” Fannie Flagg. Jest to wzruszająca zaprawiona humorem opowieść o miłości, przemijaniu i wierze w lepszą przyszłość. Akcja toczy się w pewnym amerykańskim miasteczku. Główną bohaterką jest Elner, niezależna starsza pani, której wieku nikt nie zna - łącznie z nią samą. Pewnego dnia w wyniku nieszczęśliwego upadku trafia do szpitala. Nikt nie wie, co właściwie ją tam spotyka. Może umiera, a może przeżywa najbardziej nieprawdopodobną przygodę w życiu. W tym czasie jej bliscy i przyjaciele odchodzą od zmysłów. Jest to książka pełna specyficznego dla tej autorki poczucia humoru, przesyconego ironicznym smutkiem. Problemy bohaterów są odzwierciedleniem problemów małomiasteczkowej codzienności USA. Jednym z atutów powieści jest ciekawa wizja „życia po śmierci”, egzystowania w świecie równoległym i różniącym się od ziemskiego jedynie brakiem trosk. Na końcu książki znajduje się kilka przepisów kulinarnych na potrawy pojawiające się w powieści. Można dodatkowo – poza „ucztą” dla oczu – przyrządzić sobie ucztę dla podniebienia. Lektura lekka, dostarczająca sporo dobrej zabawy i łatwych wzruszeń.


DKK Uchanie
8 marca 2008 r.
Spotkanie 1

      Drugi rok działalności DKK rozpoczął nie przypadkiem 8 marca – w rocznicę powstania i w dniu, o którym zwykło się mówić, że jest to Dzień Kobiet. Klubowiczki (osobniki płci przeciwnej niemile widziani w Klubie) są zdania, że cudownie być kobietą, a każda okazja jest dobra by świętować ten fakt. Co znaczy być kobietą? Cytując pewną wypowiedź: po prostu nie być mężczyzną – rąbać drewno, tak by nie połamać paznokci. Z lękiem obserwować nowe zmarszczki i zamiast mięsa kupić krem do twarzy. Wiosną zrywać kwiaty. Płakać z bezsilności, gdy śruba nie chce się odkręcić. Lepić pierogi i gipsować ściany. Utrzymywać dom z różnym skutkiem. Pilniczkiem do paznokci rozkręcać toster. Wierzyć, że nowy szampon poprawi wygląd włosów. Kląć i czytać poezję. Z poczuciem winy zjadać tabliczkę czekolady i systematycznie podejmować decyzje o odchudzaniu. W butach na obcasach nieść dziesięć kilo zakupów, odpowiadając na piętnaste pytanie typu: „Dlaczego szambowóz ma rurę?" Czytać jednocześnie „Excel dla opornych” i „Jak być piękną i szczęśliwą”…
       W takim mniej więcej nastroju uczestniczki DKK spotkały się po dość długiej i uzasadnionej jak widać przerwie, ofiarowując sobie nawzajem po sztucznym kwiatku (substytut goździka), postanowiły w b.r. zająć się literaturą wyłącznie tzw. kobiecą, a więc lekką, łatwą i przyjemną. Z proponowanych przez Instytut Książki tytułów tego rodzaju literatury, udostępnianych przez Bibliotekę Powiatową, (po jednym egzemplarzu) wybrały pozycje, którymi z większą lub mniejszą przyjemnością zajmą się w najbliższym czasie. Na dzisiejsze spotkanie lekturą obowiązkową było „10 minut od centrum”. W miłej atmosferze wywiązała się dyskusja na temat książki Izabeli Sowy. Jest to zbiór opowiadań ukazujący współczesne życie zwyczajnych ludzi z ich marzeniami, troskami, śmiesznostkami, którzy mimo wielu przeciwności próbują coś zdziałać. Zaspokajają swoje niezbyt wygórowane ambicje i pragnienia, nawzajem sobie pomagają, łączy ich praca, rodzina, osiedle i życie niejako na peryferiach. Książka może wydawać się lekką, a jednak porusza życiowe sprawy i problemy, wprowadzając zarazem w jakiś magiczny nastrój. Pozwala spojrzeć w siebie i wzmocnić wiarę w drugiego człowieka. Książka wszystkim paniom bardzo podobała się, polecają osobom, które chcą się zrelaksować przy lekturze.